|
|
wtorek, 13 wrze¶nia 2011
Trafi³em tu wczoraj przypadkiem i mia³em co¶ napisaæ, ale zapad³em w sen.
A propos tego, co siê zmieni³o- ¿e posz³o w tym kierunku w którym nie chcia³em, i zegar tylko odlicza dni do rozstania. Niby to tylko trzysta kilometrów, niby na parê dni w tygodniu. Ale kiedy ma siê kogo¶ codziennie obok to tych kilka dni urasta do wieczno¶ci.
I nie, ¿ebym siê czego¶ obawia³, bo to nic z tych rzeczy. Tak naprawdê niewiele mnie ruszy³o, dopóki tam nie pojecha³em i nie uzmys³owi³em sobie co to dla nas oznacza. Ironi± jest, ¿e wszystko od pocz±tku próbowa³o nas powstrzymaæ- od innego poci±gu, po zgubione dokumenty. Czy nie jest to jaka¶ "nadprzyrodzona" interwencja?
Nie dajmy siê zwariowaæ. Chodzi tylko o to, aby od pocz±tku tego wariactwa rzuciæ siê w wir pracy, tak by jak najmniej tych piêæ dni bola³o i robiæ wszystko, by mieæ weekendy dla siebie. I ca³y czas mam w g³owie tekst, ¿e przez szacunek dla tego, co uda³o mi siê zrobiæ w tak krótkim czasie powinienem jeszcze raz spróbowaæ zdawaæ. Nie wiem- czy uciek³a mi motywacja, czy to kwestia wakacyjnego lenistwa.
Na koniec dnia anegdotka, ¿e cz³owiek za pierwszym razem nie uczy siê na b³êdach, kiedy jest zbyt mi³y i interesowny. Potem krew go zalewa, kiedy s³yszy jakie¶ wyrzuty. Po prostu rêce opadaj±.
¶roda, 27 kwietnia 2011
Dawno nie mia³em ochoty p³akaæ ze z³o¶ci. To s± te momenty, gdy w gardle staje gula i nie da siê zapanowaæ nad tym, ¿e oczy zachodz± ³zami.
Dzi¶ wybucha we mnie wszystko po kolei. Jestem z³y, dlatego ¿e mi przykro, dlatego ¿e jestem bezsilny.
Nie umiem tchn±æ w ni± nadziei, nie umiem oddaæ nawet kawa³ka siebie, ¿eby jej pomóc. W tak prozaicznej i ma³ej rzeczy, która mo¿e rzutowaæ ju¿ na ca³e nasze ¿ycie. Przez to teraz tkwiê w swojej g³owie, maj±c ró¿ne projekcje przed oczami. W taki wieczór jak ten moja bujna wyobra¼nia jest tylko przekleñstwem. S± takie rzeczy, które nawet widziane w duszy bol± jak cholera. Same najgorsze, które tylko mnie rozwalaj±..
I wiem, ¿e teksty które piszê wiej± groz±. ¯e nagle zmieni³ siê mój nastrój. Z rado¶ci w obawê, w z³o¶æ i smutek.
Nie wiem, pierdolê.
poniedzia³ek, 18 kwietnia 2011
Ochroñ mnie Bo¿e przed moimi demonami. Niczego tak bardzo nie pragnê jak tego.
Jestem tak szczê¶liwy, a w ¶wiecie idealnym naj³atwiej zjebaæ co¶ samym sob±.
sobota, 09 kwietnia 2011
macie czasami wra¿enie, jakby¶cie byli zamkniêci w bañce? Co¶ was drêczy, mówicie o tym, ale nikt tak naprawdê tego nie rozumie, nie mo¿e uspokoiæ i wyja¶niæ, ¿e niepotrzebnie to wszystko. Odkry³em, ¿e tak siê w³a¶nie czujê. ¯e mówiê, ale nie jestem rozumiany. Mam jak±¶ straszn± depresjê. Czujê siê wrêcz tak od ¶rodka wypalony. Widzia³em taki schemat- nadmiar stresu -> alkohol -> problemy z wstawaniem/ ból g³owy -> depresja -> prozac Tyle, ¿e ani nie pijê, ani alternatywnie nie ³ykam tabletek na sen. Po prostu stajê siê nie do wytrzymania nawet dla samego siebie. Nie mam kompletnie cierpliwo¶ci, ani motywacji. Po prostu chcia³bym mieæ opcjê: roz³±cz siê z systemu, albo wci¶nij pauzê. Mam nadziejê, ¿e niczego nie zjebiê ze wzglêdu na swój humor. W ¿yciu nie zachowywa³em siê jak przys³owiowy ksi±¿ê.
poniedzia³ek, 04 kwietnia 2011
nie umiem siê w pe³ni cieszyæ. co¶ blokuje ostatnio moje o¶rodki rado¶ci. jestem wykoñczony. i za du¿o my¶lê zdecydowanie. za du¿o o zbyt wielu sprawach..
pi±tek, 04 marca 2011
Ludzki strach wyczuwalny jest na odleg³o¶æ. Gdy idziesz za kim¶ w nocy ulic± s³yszysz jego przyspieszaj±ce kroki. To rytm strachu. Przed najbardziej prozaiczn± rzecz±. I ta wcale nie boli najbardziej. Jak ukrywaæ strach, którego nikt nie zrozumie?
Odpychanie rzeczywisto¶ci pod k±tem tej, która mo¿e ju¿ w niedalekiej przysz³o¶ci rozwin±æ siê na tê jak najgorsz± jest na razie dobrym rozwi±zaniem. Bardzo szybko mo¿e siê jednak okazaæ, ¿e obudzê siê w nowej. I bêdê siê musia³ w niej oswoiæ. Bo nie powiem nie, nie zrobiê nic, ¿eby stan±æ temu na drodze. To nie na tym polega. Ale wiem, ¿e bêdzie to najtrudniejszy czas. Którego obawiam siê, niezale¿nie od si³, nie bêdê wstanie unie¶æ, to bêdzie zbyt wielki, nawet jak na mój optymizm ciê¿ar.
Gdybym powiedzia³, ¿e by³oby szkoda, ¿e tak siê stanie to by³oby za ma³o. To by³by najprawdziwszy cichy dramat jaki mo¿e rozegraæ siê w cz³owieku. "Co jest g³o¶niejsze od ciszy? Tylko cisza w której cz³owiek rozpada siê jak w pró¿ni"
Wiêc co rano wstajê, a gdy tylko pomy¶lê o nadchodz±cym nieszczê¶ciu to odpycham tê my¶l jak najdalej. Na odleg³o¶æ siê po prostu nie da.
I zrobi³bym wszystko, ¿eby odmieniæ ten los.
niedziela, 06 lutego 2011
Walka na s³owa wykañcza bardziej ni¿ walka na piê¶ci. Ta druga jest krótka, rachunek jest prosty bo kto¶ musi wygraæ. Kiedy walczysz na s³owa nigdy nie ma prawdziwego wygranego, w ogóle nie o to w tym chodzi- trzeba to zrozumieæ od samego pocz±tku, ¿e kiedy siê k³ócisz w ostatecznym rozrachunku wcale nie wygrywasz. Pytanie jest zawsze kto bardziej na tym ucierpi, kto komu mocniej da w przys³owiow± gêbê tym co powie, pod wp³ywem emocji.
Schodzê w³a¶nie do swojego naro¿nika, co za paradoks bo przecie¿ powinni¶my staæ w jednym i razem wychodziæ na kolejne rundy, ¿eby walczyæ z ¿yciem. Obok siebie, z³±czeni. Kiedy stajemy naprzeciw siebie i nagle przeciwnikiem staje siê kto¶ kogo kochasz to tak jakby odwróci³y siê bieguny na ziemi. Co¶ siê wtedy nie zgadza, ale niestety chyba takie jest ¿ycie, ¿e nie da siê unikn±æ g³upich utarczek s³ownych.
Tym bardziej bolesnych, gdy pod wp³ywem emocji wyrzucamy z siebie niepotrzebne s³owa. Czasem podyktowane czystym ¿alem. Czasem sam nie wiem czym, nie wiem sk±d siê bior± te wszystkie rzeczy. Zawsze moj± definicj± w ¿yciu by³o to, ¿e tyle ile dajesz tyle powiniene¶ dostawaæ i na odwrót.
Czasami takie co¶ po prostu siê nie sprawdza. W ramach dojrzewania muszê nauczyæ siê nowych rzeczy, chocia¿ wiadomo, ¿e i w ¿yciu ta zasada jak najbardziej nie dzia³a. Teoria sprawiedliwo¶ci wedle Arystotelesa czy innego m±drego cz³owieka nie dzia³a. Nie ma czego¶ takiego jak ka¿demu wed³ug jego zas³ug.
Chocia¿ ciê¿ko jest mi zrozumieæ jedn± jedyn± rzecz. I uwa¿am to za niesamowicie niesprawiedliwe. Jestem trudnym cz³owiekiem, raczej sam ze sob± bym nie wytrzyma³, zw³aszcza teraz, kiedy nie umiem wyja¶niæ takiego melan¿u emocji w sobie. Dlatego nie rozumiem, dlaczego kiedy ja us³yszê potok gorzkich s³ów, albo czê¶ciej jedno s³owo to umiem je zignorowaæ. Pierwszy raz nie wybucham w takich momentach. Suma do¶wiadczeñ procentuje, dobrze mówiê, ¿e nie umia³bym byæ z Tob± rok temu, albo dwa- trzy lata temu. O tym w³a¶nie my¶lê, kiedy mówiê, ¿e spotkali¶my siê nie za wcze¶nie i nie za pó¼no. Na to za pó¼no jest inna historia. Ale ona jest nieistotna.
I czemu kiedy umiem zaakceptowaæ te gorzkie s³owa, czemu kiedy nie zapanujê nad sob± i powiem albo zrobiê co¶, czego od razu ¿a³ujê to koñczy siê zawsze tak samo. Nie wiem czemu musisz mi tak silnie akcentowaæ, ¿e Ciê nie znam. Za ka¿dym razem gdy to mówisz to tak jakby osuwa³a mi siê spod nóg ziemia. Nie pytam o to co by³o, nie wnikam w te ciemne karty z których wierzchu wystaje taka ilo¶æ bólu, którego nie umiem sobie wyobraziæ. Nie otwieram Ciê na si³ê. Dlatego Ciê nie znam. I byæ mo¿e nigdy do koñca Ciê nie poznam. Zawsze bêdzie ze mn± wiêksza czê¶æ Ciebie, a ta "inna" pozostanie na zewn±trz. Wiêkszo¶æ tego co wiem opieram na skrawkach opowie¶ci i tego, ¿e sam siê Ciebie uczê. Wybacz, je¶li pope³niam b³êdy. Nie da siê ich unikn±æ. Nikt siê jeszcze nie dobra³ idealnie bez taræ, jest tylko idealny materia³ na idealny zwi±zek, ale trzeba ze wszystkich si³ chcieæ do tego doprowadziæ.
Doceniam to, ¿e pozwoli³a¶ mi zaj±æ miejsce ko³o Ciebie. ¯e pozwoli³a¶ mi pokazaæ kolory tego ¶wiata, kolory na jakie maluje go mi³o¶æ.
I je¶li co¶ kiedy¶ zanegujê to walnijcie mnie porz±dnie. Nie chcê siê nigdy obudziæ z tego cudownego snu. To jest sen, nawet gdy mówimy sobie tak przykre rzeczy.
sobota, 05 lutego 2011
it's not always give-and-take. za ³atwo przyzwyczajamy do czego¶. Najwiêcej trzeba wymagaæ od samego siebie, ale nie przyk³adaæ tego do innych.
Deszcz leje siê strumieniem z nieba. W tak± wilgoæ dym z papierosów powolnie, leniwie rozp³ywa siê w powietrzu. W tej ciemno¶ci pad³o ju¿ wiele wa¿nych s³ów. Nagle poczu³em, ¿e brakuje mi tego mroku i tej rutyny.
A mi siê tego po prostu s³uchaæ nie chce, nie chcê mi siê analizowaæ i tylko denerwowaæ. Czujê siê czasem jakbym siedzia³ w skórze dziecka i próbowa³ ze wszystkich si³ siê z niej uwolniæ.
Ale dzieñ, kiedy bêdzie mi wszystko jedno bêdzie dniem klêski. Totalnego upadku.
¶roda, 02 lutego 2011
Czasami chwyta mnie uczucie ca³kowitej zazdro¶ci, pali mnie taki ogieñ, charakterystyczny dla tego typu. I ¿ebym ja jeszcze wiedzia³ o co ja jestem zazdrosny, i czemu to wszystko nie daje mi spokoju. Wiadomo, ¿e jak siê cz³owiek uprze to i wszystko da siê naci±gn±æ. Ale to ju¿ nie te lata, i nie taki zwi±zek, ¿eby w ogóle siê chcia³o i przystawa³o. Bo i po co? No mo¿e czasem co¶. Sam nie wiem.
Pilnie potrzebujê tej bañki.
Czasami kaskada zdañ powoduje, ¿e robiê siê od razu zmêczony. Czasami przyda³aby mi siê bañka, ¿ebym móg³ siê w niej zaszyæ i nic nie s³yszeæ. Min±³ tydzieñ, a ja znowu nie pamiêtam has³a. Kolejny dzieñ obiecujê sobie, ¿e po³o¿ê siê wcze¶niej, bo rano wcze¶nie muszê wstaæ, ¿eby znowu przez 18 h realizowaæ plan. I kolejny dzieñ spêdzam pó¼ne godziny na niczym. Czas dramatycznie pe³znie i nabiera niebezpiecznych dla mnie prêdko¶ci. To wprost perfekcyjne chwile aby utraciæ kontrolê nad tym, na czym mi zale¿y. O 1:00 nachodzi mnie tak dramatyczna refleksja, ¿e po trzech minutach batalii ze sob± po prostu mam ochotê pa¶æ na ³ó¿ko i pozwoliæ odliczyæ do dziesiêciu. Wyrok i tak bêdzie jednog³o¶ny, nawet je¶li utrzymam siê na nogach. Minê³y cztery cenne minuty mojego ¿ycia, a ja siedzê w miejscu, kiedy ca³y ¶wiat jest w ruchu. Nauka fizyki ¼le wp³ywa na mój humor, za du¿o filozofujê. Czasami po prostu nie mogê, co¶ mi tak bardzo przeszkadza, ¿e dochodzi do g³osu i przejmuje nade mn± kontrolê. Dziesiêæ minut wy³±czenia filtru barw w oczach i wszystko jest szare. Zdecydowanie bardziej wolê ciemno¶æ ni¿ tê szaro¶æ, dlatego poddajê siê.
|